Author: Dagmara Jurecka

Zapowiedź najbliższej podróży

ameryka środkowa zapowiedź

Już za chwilę ruszamy w kolejną podróż. Tym razem mamy w planach miesięczną eskapadę po Ameryce Środkowej, podczas której zamierzamy odwiedzić trzy kraje: Panamę, Kostarykę i Nikaraguę. Ponieważ będzie to nasza pierwsza wyprawa w ten rejon świata, jesteśmy równie pełni obaw, co głodni nowych wrażeń.
Tymczasem zachęcamy do śledzenia nas na bieżąco na Facebooku i Instagramie, a po powrocie podzielimy się z Wami naszymi wrażeniami z tej podróży również na blogu.

Pacanów: Europejskie Centrum Bajki

Tegoroczny długi weekend sierpniowy spędziliśmy w województwie świętokrzyskim. Na liście odwiedzonych przez nas miejsc znalazła się m.in. wieś Pacanów. Miejscowość ta zyskała rozgłos już ponad pół wieku temu, dzięki serii komiksów o przygodach Koziołka Matołka autorstwa Kornela Makuszyńskiego. Obecnie najbardziej znaną atrakcją Pacanowa jest niewątpliwie, otwarte w 2010.r., Europejskie Centrum Bajki, które kusi turystów światem magicznych historii.
Jako, że pomysł na wycieczkę do Centrum Bajki zrodził się w naszych głowach dość spontanicznie, toteż nie mieliśmy zarezerwowanego terminu. Na miejscu okazało się, że wejście bez rezerwacji jest możliwe, ale trzeba poczekać na swoją kolej. W naszym przypadku czas oczekiwania wynosił dwie godziny. Nie był to jednak czas zmarnowany, bo spędziliśmy go w otaczającym budynek Centrum, baśniowym Ogrodzie Zmysłów.

Europejskie Centrum Bajki
Inspiracją przy projektowaniu budynku Europejskiego Centrum Bajki były babki z piasku.

Europejskie Centrum Bajki

Europejskie Centrum Bajki
W Ogrodzie Zmysłów można spotkać wiele bajkowych postaci.

Europejskie Centrum Bajki

Europejskie Centrum Bajki

Zwiedzanie Europejskiego Centrum Bajki odbywa się w małych grupach (maksymalnie 15 osób). Każda grupa ma swojego przewodnika, który jest przebrany za jakąś bajkową postać. Naszą grupę oprowadzał sam król. Do krainy baśni weszliśmy przez mysią dziurę, która po drugiej stronie okazała się być smoczą jamą. Im dalej, tym było ciekawiej, a cały pobyt umilały nam oczywiście królewskie opowieści.
Najbardziej podobała nam się przejażdżka magicznym pociągiem. Kiedy zamknęły się drzwi wagonu ruszyliśmy w daleką podróż po morzach i lądach, docierając nawet do wnętrza ziemi. Co chwilę do okien naszego pociągu zaglądały dobrze nam znane postacie z różnych bajek.

Europejskie Centrum Bajki

Europejskie Centrum Bajki

Na zakończenie naszej wycieczki odwiedziliśmy jeszcze czytelnię z księgarnią, gdzie nasza córeczka wybrała dla sobie książeczkę z bajkami.

INFORMACJE PRAKTYCZNE


  • Europejskie Centrum Bajki, ul. Kornela Makuszyńskiego 1, 28-133 Pacanów

  • w sezonie wiosenno – letnim (od kwietnia do października) czynne od poniedziałku do niedzieli w godzinach: 9:00 – 17:00,

  • w sezonie jesienno – zimowym (od listopada do marca) czynne od wtorku do niedzieli w godzinach: 9:00 – 16:00,

  • bilet wstępu: 24 zł / os., dzieci do lat 3 – bezpłatnie,

  • termin wizyty można zarezerwować tutaj.

Beskid Śląski: Barania Góra

W wakacyjne weekendy górskie schroniska zazwyczaj pękają w szwach. Rezerwacja terminu z dnia na dzień praktycznie graniczy z cudem. Trochę łatwiej o wolnej miejsce, gdy w grę wchodzi nocleg np. z piątku na sobotę. Z tego właśnie powodu w tym tygodniu zaczęliśmy weekend o jeden dzień wcześniej. Na szlak wyruszyliśmy w piątek po pracy, a celem naszej wycieczki było zdobycie Baraniej Góry – drugiego pod względem wysokości szczytu Beskidu Śląskiego.

Barania Góra, mapa

Pierwszego dnia do pokonania mieliśmy tylko krótki, 6-kilometrowy odcinek od wylotu doliny Czarnej Wisełki do schroniska Przysłop. Zmęczeni po trudach całego tygodnia cieszyliśmy się, że trasa ta nie jest zbyt wymagająca. Oznaczony czarnym kolorem szlak prowadzi bowiem łagodnie nachyloną, zamkniętą dla ruchu asfaltową drogą, wzdłuż koryta potoku Czarna Wisełka.

schronisko Przysłop
Schronisko PTTK Przysłop od niedawna ma nowych dzierżawców i widać, że przechodzi wielkie zmiany m.in. generalny remont elewacji.

Następnego dnia rano, po nocy spędzonej w schronisku, ruszyliśmy czerwonym szlakiem na szczyt Baraniej Góry. Na szlaku zatrzęsienie jagód. Nie trzeba było nawet schodzić ze ścieżki, żeby najeść się do nieprzytomności. Największą frajdę sprawiło naszej córce zrywanie owoców prosto z krzaczków.
Na szczycie Baraniej Góry wdrapaliśmy się oczywiście na wieżę widokową. Pogoda wyjątkowo nam dopisała. Piękne widoki po prostu zapierały dech w piersiach.
Ze szczytu zeszliśmy w dół szlakiem niebieskim, wzdłuż Białej Wisełki. Szlak ten kończy się przy przystanku PKS Wisła Czarne Fojtula, tak więc ostatnie 2 km naszej trasy musieliśmy pokonać poboczem ul. Czarne. W ten sposób dotarliśmy z powrotem do wylotu doliny Czarnej Wisełki. Zatoczyliśmy koło i znaleźliśmy się na parkingu, gdzie poprzedniego dnia zostawiliśmy samochód.

czerwony szlak na Baranią Górę

jagody

Barania Góra
Wieża triangulacyjna na szczycie Baraniej Góry.

widok z Baraniej Góry

szlak na Baranią Górę

szlak na Baranią Górę

Kaskady Rodła, Biała Wisełka
Kaskady Rodła – zespół naturalnych wodospadów na Białej Wisełce.

Jezioro Czerniańskie
Jezioro Czerniańskie (Zbiornik Czerniański)

Nie da się ukryć, że bardzo lubimy te nasze rodzinne wycieczki w góry. Piękne okoliczności przyrody sprawiają, że za każdym razem nabieramy apetytu na więcej – dokąd jedziemy w następny weekend?

INFORMACJE PRAKTYCZNE


  • Parking w pobliżu wylotu doliny Czarnej Wisełki: cały dzień – 8 zł.

  • Schronisko PTTK Przysłop: nocleg w dwuosobowym pokoju bez łazienki – 35 zł / os. + pościel – 8 zł / kpl.

Beskid Śląski: Stożek i Soszów

Niby jeszcze wiosna, ale w powietrzu czuć już lato. Piękna pogoda sprzyja górskim wędrówkom, dlatego też ostatni weekend spędziliśmy na szlakach Beskidu Śląskiego. Zaplanowaliśmy dla naszej rodziny dwudniowy trekking z noclegiem w schronisku. Beskid Śląski, mapa, Stożek, SoszówWybraliśmy łatwą trasę dostosowaną do możliwości naszej niespełna dwuletniej córki.
Punktem startowym naszej wycieczki była stacja kolejowa Wisła Głębce. Dalej wędrowaliśmy cały czas niebieskim szlakiem, aż do schroniska PTTK pod szczytem Stożka Wielkiego. Spędziliśmy noc w schronisku, a następnego dnia rano ruszyliśmy czerwonym szlakiem na szczyt Soszowa Wielkiego.
Dla urozmaicenia naszej wycieczki z Soszowa zjechaliśmy kolejką. Co tu dużo mówić, taka atrakcja okazała się dla naszego dziecka strzałem w dziesiątkę.
Dalej schodziliśmy pieszo ulicą Cieślarów do punktu, gdzie krzyżują się szlaki: niebieski i czarny. Z tego miejsca niebieski szlak poprowadził nas pomiędzy zabudowaniami wzdłuż ulicy Jawornik. Po dotarciu do mostu w Wiśle skręciliśmy w prawo. Dalej przez kilka minut dreptaliśmy malowniczą alejką biegnącą wzdłuż płynącej wartko Wisły, aż dotarliśmy wprost do stacji kolejowej Wisła Uzdrowisko. Tutaj wskoczyliśmy do pociągu i dwa przystanki później byliśmy już stacji Wisła Głębce, gdzie poprzedniego dnia zostawiliśmy samochód.
Czas na tej wyciecze minął nam błyskawicznie. Ten weekend przypomniał nam, jak bardzo nasze góry potrafią w sobie rozkochać i jak wiele mają jeszcze do zaoferowania. Trochę zmęczeni, ale naładowani pozytywną energią na cały nadchodzący tydzień, wróciliśmy do domu.

mech, Beskid Śląski

mały podróżnik, Beskid Śląski

widok, Beskid Śląski

Schronisko PTTK Stożek

widok, Beskid Śląski

łąka, Beskid Śląski

kwiaty, wianek

Kolej Linowa SOSZÓW

Stacja kolejowa WISŁA UZDROWISKO

INFORMACJE PRAKTYCZNE


  • Schronisko PTTK STOŻEK: nocleg w dwuosobowym pokoju bez łazienki – 40 zł / os.

  • KL Soszów (czteroosobowy wyciąg krzesełkowy): w sezonie letnim czynny od piątku do niedzieli w godzinach: 9:00 – 17:00, przejazd w jedną stronę kosztuje 9 zł / os.

  • Koleje Śląskie: przejazd pociągiem ze stacji Wisła Uzdrowisko do stacji Wisła Głębce – 3,80 zł / os.

Filipiny – (pod)różne spostrzeżenia

Na Filipinach spędziliśmy równo 30 dni. To zdecydowanie za krótko, żeby zobaczyć wszystko co oferuje ten piękny kraj. Wystarczyło jednak, żeby zebrać pokaźną kolekcję różnych spostrzeżeń i nabrać przekonania, że zdecydowanie trzeba tam jeszcze kiedyś wrócić.

Wiza turystyczna
Obecnie obywatele Polski nie muszą posiadać wizy, jeżeli długość ich pobytu na Filipinach nie przekracza 30 dni.
Na lotnisku, przed wejściem na pokład samolotu lecącego z Kuala Lumpur do Cebu zostaliśmy dodatkowo poproszeni o pokazanie biletu powrotnego. Po wylądowaniu w Cebu nikt nas już o nic nie pytał. Od razu dostaliśmy pieczątki wjazdowe do paszportów.

Pieniądze i ceny
Walutą obowiązującą na Filipinach jest peso filipińskie (PHP). Wyjeżdżając z Polski zabraliśmy ze sobą dolary amerykańskie, bo najłatwiej je wymienić. Podczas naszej podróży za 1 USD otrzymywaliśmy średnio 47 PHP.
W większych miastach nie ma problemu ze znalezieniem kantoru czy bankomatu. W wielu sklepach można też bez problemu płacić kartą. Na prowincji sprawa wygląda trochę gorzej, dlatego wyjeżdżając za miasto warto zaopatrzyć się w większy zapas lokalnej gotówki.

Przykładowe ceny na Filipinach:
bułka: 4 PHP / szt.
woda źródlana 1L: 12 PHP
Coca-Cola 1.5L: 45 PHP
kiść bananów: 28 PHP
jabłko: 10 PHP / szt.
mandarynka: 10 PHP / szt.
pół arbuza: 50 PHP
kokos: 25 PHP / szt.
porcja ryżu z ulicznego straganu: 6 PHP
kawałek smażonego kurczaka z ulicznego straganu: 10 PHP
pralnia: 50 PHP / kg. prania
chusteczki nawilżane dla dzieci, mała paczka: 38 PHP
pampersy – opakowanie 4 szt.: 36 PHP, opakowanie 20 szt.: 177 PHP
wypożyczenie skutera: 500 PHP / dzień
1L paliwa do skutera, na stacji benzynowej: 39 PHP
znaczek na pocztówkę międzynarodową: 13 PHP
najtańszy nocleg: 500 PHP (Apo Island, homestay bez bieżącej wody)
najdroższy nocleg: 3.000 PHP (Bohol, Anda, resort z prywatną plażą)

Transport
Transport na Filipinach to bez wątpienia temat rzeka, dlatego postanowiłam, że poświęcę mu całkowicie osobny wpis.

Dostęp do Internetu
Podczas naszych podróży dostęp do Internetu zazwyczaj zapewniamy sobie korzystając z publicznego WiFi tam gdzie śpimy lub „na mieście”. Na Filipinach jednak ten model zupełnie nam się nie sprawdził. Sensowym rozwiązaniem okazał się dopiero zakup lokalnej karty SIM do transmisji danych, z której z powodzeniem korzystaliśmy do końca naszego pobytu.

Karta SIM (operator SMART): 35 PHP
doładowanie, pakiet: nielimitowany Internet przez 7 dni: 250 PHP

Jedzenie
Kuchnia filipińska nie ma wśród turystów zbyt dobrych opinii. Przed wyjazdem byliśmy przygotowani na najgorsze, ale na miejscu okazało się, że nie jest wcale tak źle jak piszą. Wprawdzie na tle innych azjatyckich krajów filipińska kuchnia wypada dość blado, jednak przy odrobinie wysiłku można w niej znaleźć całkiem sporo ciekawych smaków.
Na początku trzeba sobie oczywiście uświadomić, że podstawę filipińskiej kuchni stanowi ryż. Jest nieodłącznym dodatkiem do każdego posiłku. Nie ma znaczenia czy to śniadanie, obiad, kolacja czy deser.
Słabym punktem filipińskiej kuchni jest naszym zdaniem przede wszystkim nadmierne zamiłowanie Filipińczyków do słodkiego smaku. Cukier jest wszędzie! Słodkie pieczywo, słodkie marynaty do BBQ, słodkie parówki, a nawet słodkie spaghetti – są tutaj na porządku dziennym.
Najtańszym sposobem stołowania się „na mieście” jest korzystanie z jadłodajni typu GARY. Idea działania tego typu lokali gastronomicznych jest trochę podobna do indonezyjskich padang warungs. Ugotowane rano potrawy stoją w garnkach przez cały dzień. Jedzenie najczęściej jest zimne ale to nie znaczy, że nie jest smaczne.

Popularne dania kuchni filipińskiej:


  • halo halo
    Tradycyjny, filipiński deser przygotowywany na bazie kruszonego lodu i mleka. W zależności od inwencji twórczej osoby, która przyrządza dla nas ten specjał, może się w nim znaleźć również: karmelizowany banan, słodki ziemniak ube, kolorowa galaretka, tapioka, cukier palmowy, kokos i starty żółty ser. Przed skonsumowaniem, wszystkie składniki powinno się porządnie ze sobą wymieszać.

  • ketchup bananowy
    Sos uzyskiwany ze zmiażdżonych bananów, cukru, octu i przypraw, syntetycznie barwiony na czerwony kolor. W smaku bardzo podobny do ketchupu z pomidorów, tylko trochę słodszy.

  • adobo
    Adobo nie jest nazwą konkretnej potrawy, tylko określeniem sposobu przygotowania. Podstawą tego dania jest marynata na bazie octu i sosu sojowego, w której dusi się główny składnik – do wyboru: m.in. kurczak (adobong manok), wieprzowina (adobong baboy), wołowina (adobong baka), ryba (adobong isda), warzywa (adobong gulay), owoce morza np. kalmary (adobong pusit).

  • sinigang na sampalok
    Kwaśna zupa mięsno-warzywna, która swój charakterystyczny smak zawdzięcza najczęściej dodatkowi pasty z tamaryndowca. Podstawą wywaru może być mięso wieprzowe (Sinigang na Baboy), kurczak (Sinigang na Manok) albo np. ryba (Sinigang na Isda).

  • balut (balot)
    Popularna, uliczna przekąska. Przysmak Filipińczyków. Ugotowane na twardo, kacze jajko z embrionem w środku.

  • lechon
    Nadziewane prosię, pieczone w całości nad ogniem. Danie serwowane najczęściej na specjalne okazje.

Z perspektywy rodzica
Według nas na Filipiny nie warto zabierać ze sobą wózka dziecięcego. Trudno się z nim poruszać nawet po większych miastach, o innych miejscach nie wspominając. Ze względu na to, że Filipiny to głównie obcowanie z naturą, w naszym przypadku najlepiej sprawdziło się nosidełko. Noszenie dziecka ważącego około 10 kg nie jest aż tak dużym obciążeniem jak by się mogło wydawać. Nawet dłuższe wycieczki nie sprawiały nam większego problemu.
W większych miastach, (Cebu, Legazpi, Manila) w marketach znajdziemy pełen asortyment akcesoriów dla dzieci, z międzynarodowymi markami na czele. Na prowincji z niektórymi artykułami może być większy kłopot ale pieluchy jednorazowe dostaniemy w zasadzie wszędzie.

Bezpieczeństwo
Podczas całego naszego pobytu na Filipinach nie spotkało nas nic złego. Ani razu nie czuliśmy się zagrożeni i nigdy niczego nam nie ukradziono. Wręcz przeciwnie. Zdarzyła się sytuacja, że współpasażer w autobusie oddał nam zgubiony telefon – przyznam szczerze, że do tej pory jestem pod wrażeniem jego uczciwości. Z naszej perspektywy więc, Filipiny to kraj bardzo bezpieczny, pełen naprawdę fantastycznych ludzi.

Pozostałe spostrzeżenia


  • Na Filipinach obowiązuje ruch prawostronny. Aby samodzielnie poruszać się po kraju (np. skuterem) wymagane jest międzynarodowe prawo jazdy.

  • Filipińczycy jedzą wszystko łyżką i widelcem. Łyżkę trzyma się w prawej dłoni, a widelec w lewej. Widelcem pomagamy sobie nałożyć jedzenie na łyżkę.

  • Na Filipinach dość popularnym napojem jest kawa. Najczęściej jest to jednak kawa instant typu 3 w 1. Kawa na śniadanie zazwyczaj jest wliczona w cenę. Jej wymiana na herbatę może jednak skutkować koniecznością dopłaty.

  • Filipińczycy zwracają się do obcych per ma’am / sir.

Kurczak Adobo / Adobong Manok

Adobo to klasyka kuchni filipińskiej, mająca swoje korzenie w czasach hiszpańskiej kolonizacji. Adobo nie jest nazwą konkretnej potrawy, tylko określeniem sposobu przygotowania. Podstawą tego dania jest marynata na bazie octu i sosu sojowego, w której dusi się główny składnik – do wyboru: m.in. kurczak (adobong manok), wieprzowina (adobong baboy), wołowina (adobong baka), ryba (adobong isda), warzywa (adobong gulay), owoce morza np. kalmary (adobong pusit).
Wiele jest prawdy w powiedzeniu, że wersji Adobo jest tyle ile wysp liczy sobie archipelag filipiński. Podróżując po Filipinach wiele razy mieliśmy okazję próbować annato, atsueteAdobo i trzeba przyznać, że za każdym razem smakowało zupełnie inaczej. Niemożliwym jest więc podanie jednego, uniwersalnego przepisu na to danie. Ten, który prezentujemy poniżej to tylko jedna z możliwych opcji.
    Składniki
  • 500 g mięsa z kurczaka (najlepiej podudzia i / lub pałki, odradzam filety z piersi)

  • 3 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę

  • pół szklanki octu (najlepiej octu ryżowego)

  • 2 liście laurowe

  • 1 łyżeczka nasion annato*

  • 1 szklanka bulionu drobiowego

  • jedna łyżeczka grubo mielonego, czarnego pieprzu

  • olej do smażenia

  • opcjonalnie: sól, cukier

*annato (Tagalog / Filipino: atsuete) – przyprawa pochodząca z Ameryki Południowej, sprowadzona na Filipiny przez Hiszpanów. Nasiona annato mają piramidalny kształt, ceglany kolor i słodko-pikantny smak. W razie potrzeby annato można zastąpić mieszanką mielonej, słodkiej papryki i kurkumy.
Sposób przygotowania
Mieszamy razem czosnek, ocet i sos sojowy. Kawałki kurczaka myjemy, oczyszczamy z resztek piór, osuszamy i zalewamy przygotowaną wcześniej marynatą. Odstawiamy do lodówki na co najmniej 2 godziny.

Po upływie wyznaczonego czasu mięso wraz z marynatą przekładamy do dużego rondla lub garnka o grubym dnie. Dodajemy liście laurowe, nasiona annato i pieprz. Wszystko zalewamy bulionem, tak aby mięso w całości było zakryte płynem. Doprowadzamy do wrzenia. Następnie zmniejszamy ogień i dusimy pod przykryciem, aż mięso zmięknie.

Na patelni rozgrzewamy olej. Kawałki kurczaka wyjmujemy z wywaru i smażymy na patelni z każdej strony na złoty kolor.

Wywar pozostały po duszeniu mięsa redukujemy na ogniu, aż trochę zgęstnieje. Otrzymany w ten sposób sos doprawiamy według uznania cukrem i / lub solą.

Usmażonego kurczaka przekładamy na półmisek i polewamy sosem. Podajemy z ryżem.

kurczak adobo, adobong manok

Filipiny – trasa podróży

Od naszego powrotu z Filipin minął już ponad tydzień, czas więc najwyższy na pierwsze podsumowania. Wprawdzie wciąż jeszcze nie uporządkowaliśmy wszystkich naszych zdjęć, ale za to udało się nam nanieść na mapę przebytą trasę.

Informacje ogólne:

Data podróży: 10 styczeń 12 luty 2016 r.

Dzięki biletom lotniczym w opcji multi-city naszą filipińską podróż rozpoczęliśmy w Cebu, a zakończyliśmy w Manili.


  • RSS